I patrzcie. Natura pokryła nasz kraj panierką ze śniegu. Przysmażyła mrozem. W telewizyjnych stacjach informacyjnych trwały bezpośrednie transmisje ze śniegu i z mrozu. Reporterzy stojąc po kostki w śniegu donosili radośnie sensacyjnym tonem o Argamedonie. Radośnie bo było o czym mówić, a nie tylko o porwaniach prezydentów czy Ziobrze. Kierowcy co prawda narzekają, ale nikt im nie kazał kupować samochodów. To były indywidualne decyzje. Spora sensacja w sumie, że w styczniu tyle śniegu napadało i chwycił spory mróz. Bardziej czekalibyśmy w styczniu na listki na drzewach i kwiatuszki Co se będziemy żałować z listkami tak malowniczo wyrastających z łodyżek. Starsi z nas mówią: a taka zima, dawniej to były zimy. Śniegi to były śniegi, a mrozy były mrozami. Pamiętam taką zimę, że było tak zimno, że mróz pukał do drzwi i prosił, żeby go wpuścić, bo chce się ogrzać. Jak za szkołą paliliśmy papierosy, to dym zamarzał...